|
II PPPiknik zakończony sukcesem. Niewtajemniczonym wyjaśniamy,
że PPP to skrót Ptasiej Poczty Pantoflowej - serwisu o
rzadkich ptakach i nieformalnej internetowej grupy ptasiarzy,
którzy spotkali się już po raz drugi.
Rozpoczęcie odbyło się w piątek 30 września. W części
oficjalnej wzięli udział wszyscy uczestnicy. Po zaobrączkowaniu
znaczkiem okolicznościowym, każdy przedstawił się, krótko
opowiadając o sobie miał możliwość pochwalić się swymi
najważniejszymi ptasiarskimi osiągnięciami i wśród salw
śmiechu wspomnieć o swojej największej ptasiej porażce.
Może kiedyś zostaną te opowieści spisane niech żałują
Ci , których tam nie było. A było nas bardzo dużo, od
licealistów po wiek w pełni dojrzały. Wszyscy jednak mówili
sobie po imieniu. Tytułomanii też nie było choć reprezentowano
najróżniejsze grupy zawodowe z duchowieństwem włącznie,
którego wstawiennictwu u sił wyższych zawdzięczano zapewne
dobre samopoczucie.
Jak zwykle na zdjęciu grupowym PRAWIE komplet uczestników
PPPikniku (fot. S. Guentzel)
Spotkano się, aby wspólnie obserwować ptaki, dyskutować
przy ognisku i przede wszystkim, aby się poznać. 33 osoby
raźno deptały po plażach, ścieżkach, łąkach z lornetkami
przy oczach. Niejednokrotnie klęcząc lub leżąc i pełzając
robili zdjęcia ptakom i sobie nawzajem, bo żadnej okazji
do zrobienia nietypowego ujęcia nie można było przegapić.
Pełna integracja i zrozumienie, gdy jedna osoba zastygała
w bezruchu wypatrując czegoś, inni zamierali w oczekiwaniu
kierując tam wzrok lub sprzęt różnego kalibru i marek.
Przy ognisku (którego de facto nie było, bo na Helu w
PK ognisk rozpalać nie wolno) dyskutowano o tegorocznych
rzadkościach, etyce obrączkarskiej, akcjach obrączkarskich,
o odpowiedzialności względem KF i o ptasiej grypie, bo
tego tematu nie mogło zabraknąć. Nie zabrakło tematów
pokrewnych o fotografowaniu i wyższości jednego sprzętu
optycznego nad drugim. A wyposażeniem były lunety od takich
w stylu zabawa w piratów (co do wyglądu, a nie jakości),
przez przerobioną ZRT-kę, po wspaniałe, zgrabne cacuszka.
Fotoaparaty od malutkich głupawek do profesjonalnych olbrzymów
z wielokilogramowymi obiektywami. Tu prośba do producentów
sprzętu fotograficznego o cichsze spusty migawek. Nie
można dopuścić by ptaszki dostawały ataku serca ze strachu
w trakcie sesji zdjęciowych jedynką Canona:).

Jedna z głównych PPPiknikowych atrakcji. Niezmordowana
helska aktorka - gęś krótkodzioba w całej okazałości (fot.
Michał Radziszewski)
Przez cały czas trwania PPPikniku uśmiech nie schodził
z lic, a tak anielsko rozradowanych twarzy jednocześnie,
jak po zakończeniu finałowej sesji zdjęciowej z poświerką
nie każdemu jest dane oglądać.
Organizatorzy PPPikniku nie ujawnili sekretu, jakim cudem
ptaki pozowały na zawołanie, w miejscu widocznym, z odległości
liczonej w centymetrach, a nie metrach i przez dowolnie
długi czas, no może za wyjątkiem poświerki, która zerwała
kontrakt modelki po serii z karabinu maszynowego aparatu
jednego z fotografujących. Co prawda nie załatwili bezbłędnego
oświetlenia, ale mam nadzieję, że na III PPPikniku poprawią
to niedociągnięcie i podpiszą kontrakt także ze słońcem
i chmurami. Tym razem podpisali go tylko z deszczem, który
grzecznie wypadał się przed piątkiem.

Polski Pucyfik otoczył nas ze wszystkich stron. Obserwacje
ptaków zwane seewatchingiem z Półwyspu Szpyrk w Redzie
(fot. Aneta Balcerkiewicz)
Z listy widzianych podczas PPPikniku 143 gatunków ptaków,
która znajduje się do wglądu na stronie internetowej organizatora,
nawet wytrawni ptasiarze dopisali do listy swych osiągnięć,
co najmniej jednego ptaszka.
Drobiazgowy Paweł Wacławik ciągle sprawdza wiedzę
uczestników, a nawet poprawność informacji na tablicach
dydaktycznych;) Stacja 14: młaka niskoturzycowa
w rez. Beka (fot. Maciej Rębiś) |
Niektórzy mieli możliwość po raz pierwszy uczestniczyć
w wabieniu ptaka głosem z magnetofonu i to uwieńczonego
sukcesem. Bardzo rzadka świstunka żołtawa (Phylloscopus
inornatus) odpowiedziała po 30 sekundach i dała uwiecznić
się na zdjęciach. Wypatrzono także poświerkę (Calcarius
lapponicus), i gęś krótkodziobą (Anser brachyrhynchus),
które pozwoliły na dłuższe obserwacje, tak jak i uczyniły
to inne ptaki, jak znudzony edredon, baraszkujące nurogęsi,
plażowa siewnica, portowe biegusy zmienne czy bernikla
obrożna. Poznawanie ptaków w ich naturalnym środowisku,
często różnym od miejsca zamieszkania uczestników dawało
wiele radości, ale przede wszystkim było cennym i niezapomnianym
elementem szkoleniowym.

PPPiknikowy las lunet. W gęstych krzakach w pogoni
za inornatką sprzęt dalekosiężny nie był nikomu potrzebny:)
(fot. Maciej Rębiś)
Najsmutniejszym punktem PPPikniku było olbrzymie zaśmiecenie
wybrzeża. Padła propozycja, aby na bazie zdjęć z PPPikniku
(i może nie tylko) stworzyć galerię proekologiczną Ptaki
i zanieczyszczenie środowiska.

Najwytrwalsi II.PPPiknikowicze (fot. Maciej Rębiś)
Serdecznie zapraszamy miłośników ptaków na następny PPPiknik
już wkrótce.
Aneta Balcerkiewicz
Mateusz Matysiak
|