Klub 300 Polska
www.club300.pl
 
<<< powrót do Strony głównej


Jesienny DRUGI PPPiknik
30. IX - 02. X 2005
Jastarnia

Wspólna relacja uczestniczki i organizatora

Uwaga! Na zdjęciach ilustrujących ten artykuł są prawie wyłącznie ludzie


II PPPiknik zakończony sukcesem. Niewtajemniczonym wyjaśniamy, że PPP to skrót Ptasiej Poczty Pantoflowej - serwisu o rzadkich ptakach i nieformalnej internetowej grupy ptasiarzy, którzy spotkali się już po raz drugi.

Rozpoczęcie odbyło się w piątek 30 września. W części oficjalnej wzięli udział wszyscy uczestnicy. Po zaobrączkowaniu znaczkiem okolicznościowym, każdy przedstawił się, krótko opowiadając o sobie miał możliwość pochwalić się swymi najważniejszymi ptasiarskimi osiągnięciami i wśród salw śmiechu wspomnieć o swojej największej ptasiej porażce. Może kiedyś zostaną te opowieści spisane – niech żałują Ci , których tam nie było. A było nas bardzo dużo, od licealistów po wiek w pełni dojrzały. Wszyscy jednak mówili sobie po imieniu. Tytułomanii też nie było choć reprezentowano najróżniejsze grupy zawodowe z duchowieństwem włącznie, którego wstawiennictwu u sił wyższych zawdzięczano zapewne dobre samopoczucie.

Jak zwykle na zdjęciu grupowym PRAWIE komplet uczestników PPPikniku (fot. S. Guentzel)

Spotkano się, aby wspólnie obserwować ptaki, dyskutować przy ognisku i przede wszystkim, aby się poznać. 33 osoby raźno deptały po plażach, ścieżkach, łąkach z lornetkami przy oczach. Niejednokrotnie klęcząc lub leżąc i pełzając robili zdjęcia ptakom i sobie nawzajem, bo żadnej okazji do zrobienia nietypowego ujęcia nie można było przegapić. Pełna integracja i zrozumienie, gdy jedna osoba zastygała w bezruchu wypatrując czegoś, inni zamierali w oczekiwaniu kierując tam wzrok lub sprzęt różnego kalibru i marek. Przy ognisku (którego de facto nie było, bo na Helu w PK ognisk rozpalać nie wolno) dyskutowano o tegorocznych rzadkościach, etyce obrączkarskiej, akcjach obrączkarskich, o odpowiedzialności względem KF i o ptasiej grypie, bo tego tematu nie mogło zabraknąć. Nie zabrakło tematów pokrewnych o fotografowaniu i wyższości jednego sprzętu optycznego nad drugim. A wyposażeniem były lunety od takich w stylu zabawa w piratów (co do wyglądu, a nie jakości), przez przerobioną ZRT-kę, po wspaniałe, zgrabne cacuszka. Fotoaparaty od malutkich głupawek do profesjonalnych olbrzymów z wielokilogramowymi obiektywami. Tu prośba do producentów sprzętu fotograficznego o cichsze spusty migawek. Nie można dopuścić by ptaszki dostawały ataku serca ze strachu w trakcie sesji zdjęciowych jedynką Canona:).


Jedna z głównych PPPiknikowych atrakcji. Niezmordowana helska aktorka - gęś krótkodzioba w całej okazałości (fot. Michał Radziszewski)

Przez cały czas trwania PPPikniku uśmiech nie schodził z lic, a tak anielsko rozradowanych twarzy jednocześnie, jak po zakończeniu finałowej sesji zdjęciowej z poświerką nie każdemu jest dane oglądać.

Organizatorzy PPPikniku nie ujawnili sekretu, jakim cudem ptaki pozowały na zawołanie, w miejscu widocznym, z odległości liczonej w centymetrach, a nie metrach i przez dowolnie długi czas, no może za wyjątkiem poświerki, która zerwała kontrakt modelki po „serii z karabinu maszynowego” aparatu jednego z fotografujących. Co prawda nie załatwili bezbłędnego oświetlenia, ale mam nadzieję, że na III PPPikniku poprawią to niedociągnięcie i podpiszą kontrakt także ze słońcem i chmurami. Tym razem podpisali go tylko z deszczem, który grzecznie wypadał się przed piątkiem.


Polski Pucyfik otoczył nas ze wszystkich stron. Obserwacje ptaków zwane seewatchingiem z Półwyspu Szpyrk w Redzie
(fot. Aneta Balcerkiewicz)


Z listy widzianych podczas PPPikniku 143 gatunków ptaków, która znajduje się do wglądu na stronie internetowej organizatora, nawet wytrawni ptasiarze dopisali do listy swych osiągnięć, co najmniej jednego ptaszka.


Drobiazgowy Paweł Wacławik ciągle sprawdza wiedzę uczestników, a nawet poprawność informacji na tablicach dydaktycznych;) Stacja 14: młaka niskoturzycowa w rez. Beka (fot. Maciej Rębiś)

Niektórzy mieli możliwość po raz pierwszy uczestniczyć w wabieniu ptaka głosem z magnetofonu i to uwieńczonego sukcesem. Bardzo rzadka świstunka żołtawa (Phylloscopus inornatus) odpowiedziała po 30 sekundach i dała uwiecznić się na zdjęciach. Wypatrzono także poświerkę (Calcarius lapponicus), i gęś krótkodziobą (Anser brachyrhynchus), które pozwoliły na dłuższe obserwacje, tak jak i uczyniły to inne ptaki, jak znudzony edredon, baraszkujące nurogęsi, plażowa siewnica, portowe biegusy zmienne czy bernikla obrożna. Poznawanie ptaków w ich naturalnym środowisku, często różnym od miejsca zamieszkania uczestników dawało wiele radości, ale przede wszystkim było cennym i niezapomnianym elementem szkoleniowym.


PPPiknikowy las lunet. W gęstych krzakach w pogoni za inornatką sprzęt dalekosiężny nie był nikomu potrzebny:) (fot. Maciej Rębiś)

Najsmutniejszym punktem PPPikniku było olbrzymie zaśmiecenie wybrzeża. Padła propozycja, aby na bazie zdjęć z PPPikniku (i może nie tylko) stworzyć galerię proekologiczną „Ptaki i zanieczyszczenie środowiska”.


Najwytrwalsi II.PPPiknikowicze (fot. Maciej Rębiś)


Serdecznie zapraszamy miłośników ptaków na następny PPPiknik – już wkrótce.

Aneta Balcerkiewicz
Mateusz Matysiak

Wszelkie prawa autorskie zastrzeżone