Klub 300 Polska
www.club300.pl
 
<<< powrót do Strony głównej


Letni PIĄTY PPPiknik
06.-10. IX 2006
Władysławowo

Relacja uczestniczki

Uwaga! Na zdjęciach ilustrujących ten artykuł są prawie wyłącznie ludzie


Jestem zmuszona rozpocząć tradycyjnym już zdaniem, albowiem jak zwykle PPPiknik był bardzo udany.
Dopisała pogoda i ptaki, o ludziskach nie wspomnę, bo nie mniej zwariowani niż poprzednio, a to dla jednych dobre, dla innych złe.

Wtorek, pierwszy nieoficjalny dzień PPPikniku, ale bardziej jednak dzień zwiadowczy spędzony przez organizatorów w miejscach potencjalnie ptasich. Najciekawszy jest Szpyrk a tam pierwsze PPPiknikowe rzadkości jak na zawołanie. Oto Paweł Gębski z braćmi M: Mateuszem i Jarkiem stwierdzają pierwsze tej jesieni w Polsce - mewy trójpalczaste wędrujące nad Zatoką Pucką. Poza tym upragnione przez wielu PPPiknikowiczów wieczorne rybitwy popielate.

Środa, późnym wieczorem - przyjazd pierwszych PPPiknikowiczów - gości, potem jeszcze tylko nocne zgrywanie z kart na dyski i oglądanie zdjęć zdobytych w przedpiknikowym plenerze na laptopach i lecąca ślinka na zrobienie podobnych. Bo jak już wiadomo wszem i wobec V PPPiknik miał mocno fotograficzny charakter, ale głównie z tego względu, że nad morzem siedzi się i gapi się w morze jak przysłowiowa "sroka w gnat". Tak więc po co gapić się łażąc skoro można leżeć, taplać się w zimnym błocie i... fotografować, a i tak co ma przylecieć to przyleci, a co najmniej - przeleci i jest dobrze, jak Pawłowi Wacławikowi poniżej...

Paweł Wacławik ze swoim "markiem" i "grubą bertą" długości 600 mm po udanej sesji przy szlamnikach. Fot. Mateusz Matysiak

Jak się okazuje, sam spacer w Ujście Wisły trwający letnią porą około 40 minut szybkiej wędrówki (nie to co zimą prawie 2 godziny!!!!) po kamieniach i po piachu jest swoistą przyjemnością terenowych ptasiarzy. Wbrew pozorom później jednak niektórzy PPPiknikowicze mieli niedosyt spacerów i niedosyt „krzaczkowych ptaszków” i „drobiu”, bo biegusy zmienne, które były olbrzymią atrakcją na III PPPikniku opatrzyły się nam już zupełnie. Chyba tylko nie widzieliśmy ich w pozycji "na pleckach".
Np. w porcie we Władysławowie jeden z biegusów zmiennych był tak leniwy (obżarty larwami z rozkładającej się mewy), że kompletnie ignorował przechodzących koło niego ludzi, nie mówiąc już o sesji fotograficznej jaką urządził Pawłowi Wacławikowi, w której uczestniczyłam twarzą w dzióbek w odległości około 30 cm i musiałam cmokać na niego, aby łaskawie obżarciuch otworzył oko i opuścił nóżkę, bo co to za zdjęcie z jednonogim śpiącym biegusem:)

Tak więc w czwartek rano ruszyliśmy w Ujście Wisły w składzie Bracia M, czyli Mateusz i Jarek Matysiak, Paweł Wacławik, Romek Kubów, Adam Dybich, Paweł Gębski, a tam na plaży czekał już na nas najwcześniejszy dzisiejszy "Ujściowicz" Adam Kumiszcza.
W trakcie tego dnia dołączyli do nas jeszcze dwaj mili przygodni ptasiarze Marcin Pisula i Marek...
Wkrótce po przybyciu na miejsce leniwie rozpełźliśmy się na niewielkiej płaszczyźnie tamtejszej plaży. Foki vel żółwie, czyli fotografowie poczołgali się w kierunku ptaków brodzących na brzegu. W miarę wzrastającego apetytu i przenoszących się ptaków przeszli oni na sąsiadującą piaszczystą łachę obfitującą w większość siewkowców i mew, które można o tej porze roku stwierdzić nad morzem.
Cały dzień leniwie spędziliśmy na oglądaniu żerujących na kilku łachach lub wędrujących nad wodą kulików, szlamników, siewnic, biegusów rdzawych, zmiennych, malutkich, piaskowców, mew i rybitw kilku gatunków... ale i wypatrywaniu na morskim horyzoncie czegoś bardziej morskiego i mniej typowego. Pobyt umilił nam sokół wędrowny, dwie młodociane mewy czarnogłowe oraz nadal bardzo rzadka w Polsce mewa orlica.

Nie wszyscy wytrzymali nieprzemijający "trud" wypatrywania rzadkości i polegli pod nacierającymi promieniami słonecznymi chylącego się lata... Fot. Mateusz Matysiak

Wszystko zakończyłoby się całkiem sielankowo, gdyby nie zerwał się okropny wiatr, a następnie rozszalała się ulewa. Fotografujący w dzikim tempie i ze zmiennym szczęściem zabezpieczali sprzęt przed piaskiem i deszczem. Nieświadomi byliśmy, że ten właśnie wiatr i ulewa zrywała w pobliskim Wejherowie dachy z domów – my tylko zmokliśmy. Wniosek – nie chodź nigdy na ptaki bez kaloszy i peleryny.

Wieczorem dołącza do nas Bartek Duczmal. Wysmagani wiatrem i zmęczeni morskim powietrzem, ale pełni obiecujących nadziei zasypiamy niezwykle wcześnie. Podczas całego V PPPikniku chodziliśmy spać nadzwyczaj szybko nie podtrzymując tradycji uprzednich PPPikników, zwłaszcza "bardzo nocnej" Białowieży.

Piątkowy dzień spędziliśmy na wałęsaniu się po Półwyspie Helskim. Na koniec dnia zalegliśmy na samym Helu na plaży. Cały dzień wiało dość mocno, cud że nie ucierpiał sprzęt fotograficzny, ale ręce mieliśmy zsieczone drobinkami piachu, a kapturów od kurtek nawet nie próbowaliśmy zdejmować, nawet chrapki nosa usiłowały falować.
W tych trudnych warunkach pozowały nam do zdjęć najpiękniej: siewnica, kwokacz i ich współtowarzysze. Przy okazji przedwieczornego "seewatchingu", czyli cierpliwego wpatrywania się w głąb morza z jednego miejsca, "wyczesaliśmy" kolejne rybitwy popielate i wydrzyki ostrosterne.


Przedwieczorny "seewatching" z helskiej plaży. Fot. Paweł Gębski

Zaplanowany wieczorny grill nie odbył się, ponieważ grillowisko w "Pomorzance" zostało zalane ulewą, o czym nie mieliśmy pojęcia, bo piątkowe ulewy całkiem nieoczekiwanie ominęły nas szczęśliwie.

Sobotni skład drużyny był już kompletny. Dojechali poznańscy PPPiknikowicze: Kasia Godzich i Sylwek Zwaduch oraz Patrycja Kumiszcza z pobliskiej Rumii.


Uczestnicy V PPPikniku w Ujściu Wisły. Fot.: Bartek Duczmal

Odbyliśmy wyjazdy do portu w Pucku (bliska mewa czarnogłowa), Rewy (biegusy rdzawe, w tym pozujący dorosły ptak w szacie godowej), Beki... Trochę nerwówki, bo na przebudowywanym puckim molo (zakaz wchodzenia pod groźbą kar!) Mateusz zostawia statyw, ale turyści są na szczęście nauczeni posłuszeństwa przez terrorystów i nie ruszają tego co jest niewiadomego pochodzenia...
Na Szpyrku w Rewie koszmarnie długo "foko-żółwie" (raczej foto-żółwie) wylegiwały się wśród obojętnego stada biegusów w wodorostach na plaży, aż zbuntowana grupka nielustrzankowa wyrusza na pobliską Bekę, gdzie mimo zapadającego zmroku widzi całe mnóstwo różnorakich biegusów, kaczek, lecących żurawi i księżyc wielki jak dynia.

Po obfitej kolacji przy grillu odbył się Pierwszy PPPiknikowy konkurs. Mateusz i Paweł przygotowali 47 fotografii zwykłych ptaków w niezwykłych pozycjach. Należało podać nazwę ptaka, płeć i upierzenie (oczywiście w miarę możliwości). Fajnie było i wesoło, ale niestety dość trudno. O tym niech zaświadczą wyniki. na minimum 47 punktów do zdobycia, zwycięzcy Adam Dybich i Paweł Wacławik uzyskali "tylko" 60 punktów. Dogrywka miała miejsce w niedzielę na plaży w Ujściu Wisły. Co tu opisywać, zobaczcie sami jak się to odbywało, śmiechu było co nie miara.

Ostatecznie wygrał Adam Dybich, który przybył na nadmorski PPPiknik aż z górnośląskiego Sosnowca i zdobył w ten sposób piękną, unikatową książkę - album fotograficzny o rzadkich ptakach Europy. Wszyscy podpisaliśmy się na pierwszej stronie, a „Prezes” Matysiak uścisnął osobiście zwycięzcy dłoń.


Gratulacje dla zwycięzcy konkursu i wręczenie nagrody. Fot.: Aneta Balcerkiewicz

Organizatorzy konkursu byli tacy mili, że nie podali pozostałym uczestnikom ich wyników, co pozwoliło uniknąć jakichś desperackich porzuceń zainteresowania ptakami;) Jednakże omówienie po konkursie poszczególnych zdjęć było bardzo pouczające.

Taki kameralny PPPiknik ma tę zaletę, że wszyscy słyszą co się mówi, a tym samym mogą więcej korzystać z doświadczenia innych. Duże PPPikniki obfitują w większą ilość obserwowanych ptaków, ale przecież nie chodzi tu wyłącznie o zaliczanie gatunków nowych, ale przede wszystkim o nabycie doświadczenia w ich podglądaniu i identyfikacji, a przede wszystkim o błogi odpoczynek w dzikiej przyrodzie i niepowtarzalnej atmosferze radosnych i pełnych humoru ptasiarzy.


Gratulacji dobrych ujęć i pożegnaniom nie było końca:) Fot. Paweł Gębski

Do zobaczenia na VI PPPikniku w osławionej dolinie Baryczy.
Aneta Balcerkiewicz - najwierniejsza PPPiknikowiczka

Wszelkie prawa do zdjęć, logo i szczegółów strony są zastrzeżone