|
Fot. 1. Uczestnicy IX. PPPikniku w "prawie"
pełnym składzie. Fot. Konrad Dziedzic
Juz IX raz wielbiciele pierzastych stworzeń z
calej Polski, spotkali sie na ptasiarskim PPPikniku. Drugi
raz impreza odbyła sie nad malowniczymi Stawami Milickimi.
Jesienną atmosferę spotkania podkreślały fantastycznie
kolorowe drzewa.
Piątek - 26 października 2007
Z Czarkiem Pióro i Jankiem Jejno wyruszyliśmy z Warszawy
o wczesnej porze aby jak najszybciej i jak najdluzej cieszyc
sie pieknymi widokami. Na jednym z pierwszych stawów jakie
ujrzelismy mielismy okazje przyjrzec sie z bliska sporemu
stadku gegaw i gesi zbozowych. Jak sie okazalo bylo to
tylko preludium do nastepnych obserwacji. Podgorzalki
blyskajace swoimi bialymi kuperkami dodawaly tylko pikanterii
temu co dzialo sie pózniej. Bardziej zaznajomieni z terenami
ptasiarze mówili, ze bywa wiecej gesi ale dla mnie i wielu
innych uczestników byl to i tak wspanialy i dosc zaskakujacy
widok. A jako, ze gesi w stadzie nie naleza do zbyt dyskretnych
i cichych ptaków, kakofonia (powinnam byla chyba napisac
gesiofonia?) jaka towarzyszyla temu spektaklowi mozliwa
jest do porównania jedynie do stada tokujacych lodówek
w Ujsciu Wisly.
Fot. 2. Obserwacje podczas IX PPPikniku: Gapimy się
na gęsi... Fot. Konrad Dziedzic
Nie trzeba bylo dlugo szukac aby natknac sie na ekipe
PPPiknikowiczów, którzy juz od rana penetrowali stawy
w poszukiwaniu ptaków. Przyjechalismy akurat na gotowego
szablodzioba. Z racji na odleglosc w jakiej sie usadowil
przypominal bardziej lekko zabrudzona foliowa torebke
niz eleganckiego dlugonoga . Odleglosc skutecznie uniemozliwiala
dogodniejsza obserwacje ale atrakcji dostarczaly sklócone
ze soba i przeganiajace sie dwa bieliki.

Rys. 1: Wykład Jaśka Lontkowskiego, dla którego "drapole"
są... bardziej "oczywiste" niż dla uczestników
PPPikniku;)
Rys. Michał Skakuj
Pierwszego wieczora nastapilo uroczyste rozpoczecie IX
PPPikniku. Po kolacji, na której zaserwowano nam oczywiscie
rybe, z dobrze odzywionymi szarymi komórkami moglismy
przystapic do nastepnego punku wieczoru czyli do wykladów.
Jak i na poprzednim Milickim PPPikniku wyklad na temat
rozpoznawania ptaków drapieznych poprowadzil Jan Lontkowski.
Wiele emocji towarzyszylo prelekcji a zwlaszcza zagadnieniom
zwiazanym z orlikami i orlem stepowym. Przy omawianiu
blotniaków, z wrodzonym sobie wdziekiem, Jan Lontkowski
uswiadomil nam do czego ptakom drapieznym sa potrzebne
prazki.

Fot. 3: Sam Jasiek Lontkowski i jego "drapol".
Fot. Konrad Dziedzic
Nastepna prezentacje przygotowal dla nas Michal Skakuj,
którego po wieloletnim pobycie w USA, pomyslne wiatry
znów przywialy do Polski. I cale szczescie bo wyklad Mewy
dla Ludu (przygotowany z naciskiem na okreslenie wieku
mew), opatrzony zabawnymi rysunkami, pozwolil zupelnie
inaczej spojrzec na oznaczanie ptaków. Wszyscy na pewno
zapamietaja tez charakterystyczne bum w ekran, które
akcentowalo przejscie do nastepnej sceny. ;)
A wiec... BUM!
Ostatnim punktem wieczoru bylo ognisko a nad nim, pachnaca
karkówka i kielbaska oraz serdeczna atmosfera towarzyszaca
tym przysmakom.
Sobota - 27 pazdziernika 2007
Nastepnego dnia po sniadaniu, zaczelismy penetrowac stawy.
Czesc gesi gdzies sie porozlatywala po okolicy. Gdy ogladalismy
podgorzalki dostalismy od zaprzyjaznionego ptasiarza informacje
o gesi malej pasacej sie na polu. Nastapil nagly zwrot
akcji, ciekawe dialogi i... pakowanie sie do samochodów,
wszyscy obralismy jeden azymut. Gaska poslusznie czekala
na polu, wsród wiekszych kolezanek, choc znalezc ja nie
bylo latwo. Jednak juz po chwili, mimo znaczniej odleglosci,
wszyscy mogli sie jej dokladnie przyjrzec.
Okazalo sie tez ze druga ekipa PPPiknikowiczów widziala
jeszcze jedna rzadkosc, nad stawem Jamnik zaobserwowali
kobczyka.
[ Fot03.jpg Kto wypatrzy ja pierwszy ???]
W drodze powrotnej do Rudy Sulowskiej natknelismy sie
na romantyczny obrazek stada tokujacych bewików. Widok
tych pieknych ptaków, wdzieczacych sie do siebie na tle
kolorowych drzew dostarczyl kolejnych wzruszen. Oparta
o dach samochodu odlecialam gdzies myslami ogladajac ten
wspanialy spektakl... A teraz BUM! i kolejny akapit.

Rys. 2: Jaśkowy konkurs "Jaki to PPPtak?"
wzbudzał nie mniej emocji jak sam wykład. Rys. Michał
Skakuj
Wieczór uplynal na kontynuacji wykladu drapolowego i
przejrzeniu zdjec mew wykonanych podczas PPPikniku. Pointa
wieczoru byl konkurs rozpoznawania ptaków prowadzony przez
Jana Lontkowskiego. 40 ptaków do oznaczenia przy czym
tylko 5 sekund na zapoznanie sie z kazdym zdjeciem. Latwo
nie bylo, przynajmniej dla mnie bo czasami zastanawialam
sie czy patrze na kuper czy dziób. Konkurs wygrala Dorota
Lukasik z Torunia, która po raz pierwszy pojawila sie
na PPPikniku to sie nazywa mocne wejscie! Gratulacje!
Wieczór jak zwykle zakonczylismy ogniskiem oraz rozdaniem
nagród, przyznanych w konkursie rozpoznawania ptaków.
Pierwsze miejsce uhonorowano lornetka!
Fot. 4. i 5: Przy ognisku odkryliśmy nowy gatunek
mięsa - "karpiówkę". Fot. Konrad Dziedzic
Niedziela - 28 pazdziernika 2007

Rys. 3: Polowanie na gęś małą - bohaterkę IX. PPPikniku.
Rys. Michał Skakuj
Ostatni dzień, chwile przed odjazdem PPPiknikowiczów
dostarczyl jeszcze jednego rarytasa. Wiedzeni przeczuciem
pojechalismy raz jeszcze na pola, na których zeszlego
dnia gromadzily sie setki gesi, wsród których udalo sie
wypatrzec ges mala. Tym razem pokazala sie jej nieco wieksza
kuzynka, ges krótkodzioba! I tym milym akcentem zakonczylismy
obserwacje.
Podsumowujac: na IX PPPiknik przyjechalo 37 osób, w tym
wielu nowych, przyszlych, zapalonych PPPiknikowiczów!
;) Taka koncentracja ptasiarzy zaowocowala zaobserwowaniem
122 gatunków ptaków! Zapraszamy na X PPPiknik, zimą nad
morze!
Kasia Goworek
|